Modlitwa i post w intencji powołań - Aktualności

Modlitwa i post w intencji powołań

18 lutego 2019 r. rozpocznie się w parafiach naszej archidiecezji drugi cykl modlitwy i postu w intencji powołań do naszego seminarium. Modlitwa rozpocznie się w parafii MB Bolesnej w Szczecinie-Mierzynie i zakończy się 8 grudnia 2019 r. w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Os. Słonecznym. Wspólnota seminaryjna włącza się w tę modlitwę codziennie modląc się w intencji kolejnej parafii podejmującej to zobowiązanie. Fot. Archiwum.

„Ludzie młodzi, którzy niczego nie szukają już stali się emerytami”.

Papież Franciszek, Audiencja Generalna, 30 sierpnia 2017 r.

 

Te słowa papież Franciszek wypowiedział w kontekście odkrywania życiowego powołania. W tym dziele nie można pozostawać biernym, bo łatwo zmarnować życie. Nie można poprzestawać na namiastkach i fałszywych obietnicach, bo można zrobić krzywdę sobie i innym. Nie można pokładać całej nadziei jedynie w sobie „albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia i działania” (Flp 2, 13).Dlatego każdy młody człowiek powinien z otwartością, radością i nadzieją wyruszyć na poszukiwanie swojej drogi w życiu.

Wśród tych dróg jest jedna, szczególna – oddanie swego życia na wyłączną służbę Bogu w kapłaństwie lub życiu zakonnym. Od czego rozpoczyna się ta droga? Od spotkania. Od spotkania z Jezusem. Tak naprawdę każde powołanie rozpoczyna się od spotkania z Panem, bo on daje siłę i nadzieję na jego realizację. 

W Ewangelii widzimy opis wielu takich spotkań. Czasem były bardzo zwyczajne jak spotkania z rybakami nad Jeziorem Galilejskim (J 1, 41), czasem niezwykłe jak spotkanie z Szawłem u bram Damaszku (Dz 9, 1-19). Pan Jezus powołał kogo sam chciał. Byli to ludzie z krwi i kości, z wadami, grzechami, jedni mieli różne talenty, innym ich brakowało. Ludzie patrzący z zewnątrz być może byli zdziwieni, że wybrał tych a nie innych. Nawet sami powołani mieli wątpliwości. Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa wołając: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5, 8). Ale Pan go nie odepchnął. Zaprosił go na drogę, na której Piotr nie tylko odnalazł swoje powołanie, ale stał się opoką, skałą, na której Jezus zbudował swój Kościół. Tak zaowocowała w jego życiu i w życiu innych apostołów otwartość na łaskę powołania. Co więcej wydawało się, że Jezus postawił przed nimi zadania ponad siły: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15).  Ale łaska Zmartwychwstałego, która im towarzyszyła wystarczyła, aby mogli podołać tak wielkiemu dziełu, stali się nie tylko skutecznym narzędziem ewangelizacji, ale także przyjaciółmi swojego Pana.

Ta rzeczywistość powołania jest wciąż żywa, dwa tysiące lat od tamtych wydarzeń w XXI w. Również dziś Jezus puka do wielu serc wzywając ich jak pierwszych uczniów – „Pójdź za mną!” (Łk 5, 27). Na różne sposoby ludzie słyszą ten głos w historii swojego życia. Czasem jest jak ziarnko gorczycy wrzucone w glebę, bardzo małe, ale kiedy pozwoli mu się wykiełkować rozrasta się w wielką roślinę. Trzeba pamiętać o tych momentach w życiu, przez które Pan Jezus przemówił, o tych momentach, kiedy mieliśmy bardzo silne poczucie jego obecności. Kiedy to człowiek poczuje nie powinien się oglądać ani na opinię innych ludzi ani na własne usposobienie. Trzeba próbować znaleźć drogę. Dlatego powołany na początku drogi potrzebuje przede wszystkim odwagi. Odwagi! Często mówi się dziś o kryzysie powołań. Ale tak naprawdę nie brakuje nam powołań, ale brakuje nam odwagi. O tę odwagę dla powołanych trzeba się modlić. Seminarium nie jest „fabryką księży”, ale jest czasem rozeznawania drogi. Jedni rozeznają swoje powołanie do kapłaństwa, inni odchodzą, bo przekonują się, że ta droga jest gdzie indziej. Ale nigdy nie będą tego wiedzieli, dopóki odważnie nie odpowiedzą na głos, który słyszą. Dotyczy to szczególnie ludzi młodych. Nie można być emerytem w wieku dwudziestu kilku lat, ale trzeba z odwagą szukać drogi. Aby ją znaleźć jak drogocenną perłę i cieszyć się jej pięknem. Piękne i szczęśliwe życie to życie spełnione na drodze, na którą wzywa nas Jezus.